Menu

W labiryncie własnych myśli.

Nie jest to pamiętnik o dniu codziennym. Nie lubię pisać o tym co jem i jak jem ani o kolorze mojej skarpetki... To nudne. To pamiętnik o próbie zmiany życia i obranej ścieżki w momencie, w którym większość z nas uznałaby, że już za późno.

Początek

muffinka4

Jak już tu zajrzeliście, to muszę wam powiedzieć, że bardzo mi miło z tego powodu. 
Na początku może napiszę, o czym tu będę do was gadać... 
Kiedyś, dawno temu bardzo lubiłam rysować. Kochałam to. Uwielbiałam siadać sobie i cały dzień spędzać na bazgraniu. A marzyłam aby być aktorką! Kiedyś wystąpiłam na scenie, jako dziecko. To było niesamowite przeżycie! Ludzie przy sztuce którą pokazaliśmy, płakali. To było najpiękniejsze. Zobaczyć ich łzy i wzruszenie po naszej ciężkiej pracy. 
Wszystko szło w kierunku rozwijania siebie i swoich talentów, a mówili, że je mam. Wszyscy. Aż nagle... Nie wiem nawet kiedy, zboczyłam z tej trasy i wylądowałam na drodze zupełnie innej. Ścisłe nauki, życie w zupełnie innym środowisku i zupełny brak artystycznej strony. Zero. 
Jadąc dzisiaj metrem zdałam sobie sprawę, że nie wiem co ja tu robię. Nie wiem gdzie jadę i po co. Postanowiłam, że to zmienię. Wiele osób na moim miejscu powiedziałoby "halo! Dziewczyno, w Twoim wieku ludzie już są po studiach. Mają pracę, chłopaków, mężów... Wybrałaś już, więc nie odwalaj!". Ale ja mówię nie. Zawsze mama mi mówiła, że jak się czegoś pragnie, to nigdy nie jest za późno! O tym będę pisać. O swoich przemyśleniach, trochę o tym co czułam będąc na złej drodze i o tym co czuję próbując przejść na tą swoją... Wrócić do rysunku. To jest pierwszy cel! Chcę udowodnić sobie i może wam, że się da. Nie jest to niemożliwe. Mam nadzieję, że podczas moich walk i prób, może kogoś natchnę i powalczy ze mną? 
1

Każdy swój wpis będę kończyła zdjęciem swojej pracy. Niestety w tej chwili nie mam aparatu, ale już do następnej notki będzie!
Na teraz daje wiedźmina, uwielbiam tą grę.. Nie wiem czy tu pasuje, w sumie to nie. Jak pięść do nosa! Ale nie miałam nic lepszego, musicie mi uwierzyć. 

Muszę wspomnieć, że nigdy nie byłam w żadnej szkole rysunku ani nawet kursach. Nigdy też nie chodziłam do tych szkolnych kółek. Trochę żałuje, ale jakoś nigdy nie potrafiłam się tam odnaleźć. 
Moje rysunki powstawały z patrzenia, rzadko z głowy. Jakoś zawsze w trakcie miałam czterysta innych pomysłów, kończyło się na tym, że kartka była zabazgrana a ja zła. 
Po czasie który upłynął, spoglądam na swoje prace i widzę, że miałam trochę smykałki do tego. Smutno mi gdy tak sobie leżą zakurzone.
Do każdego wpisu będę coś rysować, taki wymyśliłam początek. To taka moja motywacja! Chcę do tego wrócić, ale zawsze jakoś łatwiej się zmobilizować, gdy mam świadomość, że chociaż jedną osobę to zaciekawi i będzie czekać na moje wypociny! Mam nadzieję, że tak będzie. 
Na dziś tyle, do jutra! 


PS: Ta wieża Eiffla też jest jak pięść do nosa.. Chciałam to zmienić, ale branie czyichś zdjęć z wuja google mnie dobijało. Zrobię własną fotkę, albo może rysunek.. I zmienię to. Na pewno. 

© W labiryncie własnych myśli.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci